Chwila przed wyjazdem .Pakowanie to rzecz nie dla mnie. Nigdy nie wiadomo co wziąć, szczególnie gdy leci się samolotem, bo ograniczenia, a za nadbagaż szkoda przepłacać. A może lepsza będzie wycieczka w polskie góry, nie doceniamy co mamy....Wydaje mi się,że wszystko jest potrzebne i tak zawsze czegoś się zapomni, to urok i standart wliczony w cenę. Plusem jest sama podróż i znajmości, te przyjemne i nie. Często zastanawiam się czy życie ulegnie zmianie po odpoczynku?! Stanie się coś szczególnego? Ile juz było przypadków gdy ludzie wracali nie tylko z pamiątkami i tańszym alkoholem? Czy tylko tak jest w filmie, tanim amerykańskim tzw. "klaskaczu"?A i moje ukochane przeceny, nic tak mnie nie cieszy. Zawsze sobie coś wypatrzę. Najbardziej cenię sobie małe sklepiki z rzeczami pojedyńczymi i jedynymi w swoim rodzaju.No ale jak jakiś markowy sklep trafi się na drodze, trzeba wpaść na chwileczkę i dowartościować się wymuszoną grzecznością i za free szampanem, bo kto zabroni?Nie wspomnę o kulinarnych przysmakach. Po całodniowym wysiłku nie ma jak dobry after dinner i puszny grzaniec. .... Co sobie cienię, too? Wolność ubioru. Sportowo, wygodnie.
Szpan na lotnisku jest podstawą;)....
7 dni.....